Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kursiki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kursiki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 listopada 2017

Odlotowa, mediowa tuba!!!


Witam wieczorową porą:)

Dzisiaj mam dla Was mój pierwszy prawdziwie mediowy odlot - dosłownie i w przenośni:). Przynajmniej mam taką nadzieję:). Długo trwało, aż w końcu się zdecydowałam i zrobiłam mój pierwszy krok!!! Oj działo się przy tej wspaniałej zabawie:). Już wiem, że nie jest to mój ostatni projekt!!!

Tuba z zawartością jest przeznaczona dla Tomasza i stąd wzięła się ciemna kolorystyka:). Będzie dodatkiem do prezentu "zapakowanego" w tej samej technice i kolorystyce:).

A teraz do rzeczy:).
Prezentację zdjęć zacznę od efektu końcowego, aby Was nie przerazić tym jak rozpoczęłam:), ale jak to mówią nie ważne jak zaczynasz, ważne jest jak kończysz. Mam nadzieję, że pomimo poszczególnych etapów tworzenia chociaż trochę Wam się spodoba:).
Zapraszam.


Tak wyglądała oryginalna tuba:).


Całą tubę okleiłam wściekłym pomarańczem - coś a'la podziurawiona flizelina. Na to przykleiłam kawałki gazy, makarony podłużne, zwijane i zielone listki. Brzydkie w kolorystyce kwiatki własnej produkcji nie pasujące do innych prac:). Wnętrzności zegarków - sprężyny i trybiki, które otrzymałam jakiś czas temu od Sławka - pięknie Ci dziękuję:). Kulki styropianowe w sporej ilości. Rewelacyjnie sprawdzają się płatki ryżowe, które tworzą na końcu ekstra fakturę:).
Wybaczcie tło tuby, czego tam nie ma - dopiero teraz to widzę:).


Poczekałam całą noc, rano moja przyklejanka była nie do ruszenia:).
W ruch poszło czarne gesso i kaszka manna:). Dużo jej było wszędzie:).


Tu widać lepiej ile kaszki poszło:). 
Na tym etapie byłam lekko przestraszona - co ja dobrego narobiłam???!
Wieczorem musiałam jeszcze raz pomalować tubę, ponieważ w wielu miejscach prześwitywał brzydko wyglądający pomarańcz:(. Po drugim razie wyglądało bardzo dobrze (brak zdjęcia).
Nauczka na przyszłość dla mnie i może dla Was - najpierw pomalować tło, a po wyschnięciu dopiero naklejać dodatki i przydasie!!! Dlaczego??? Otóż dlatego, że trudno jest zamalować wszystkie kolorowe zakamarki czarnym gesso - niby pomalowane, ale jak wyschnie to widać niedociągnięcia - co widać na zdjęciu poniżej - góra tuby przed drugim malowaniem.


Następnego dnia zadziała się magia z udziałem przepięknych i wyjątkowych farb akrylowych Delicate metalic - Pentart - kolory: stare złoto, niebieskie srebro, różowe złoto:). Jaka była moja radość, gdy je kupiłam w promocji w sklepie Przyda Się. Farby nakładane pędzlem na sucho schną błyskawicznie!!! Na koniec brzegi kwiatków posmarowałam palcem farbą akrylową 3D - biała perła - Seeart oraz na wybrane elementy nałożyłam pastę woskową.
I jeszcze zbliżenia na poszczególne fragmenty tuby:). 






Po lewej stronie na zdjęciu poniżej widać przyklejone wcześniej zasuszone gałązki winogron:). Te oskubane szypułki świetnie się prezentują:).




Na zdjęciu powyżej i poniżej widać po lewej stronie rozłożone, najeżone szypułki buczyny:). Niesamowity efekt.




Jestem pod ogromnym wrażeniem wymienionych wcześniej mediów i ich możliwości:). Niestety zdjęcia tego w całości nie oddają, w rzeczywistości wszystko ma delikatny metaliczny połysk.




I na końcu "plecki" tuby:), efekt też mi się podoba - ta nieregularna faktura podkreślona przez farby i wosk:).


Uf, sporo tego było, ale jeżeli dobrnęliście do końca to dziękuję Wam za wytrwałość:).
Co sądzicie o mojej pierwszej takiej prawdziwej pracy mediowej???

Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu
Kasia



niedziela, 29 października 2017

Wianki na Wszystkich Świętych


Witam jeszcze niedzielnie:)!

Jak tam orkan Grzegorz??? U mnie trochę nawywijał - problemy z prądem, połamane drzewa i internet na "korbę". 
Osobiście nie wiem czy jest wiosna, czy też późna i zimna jesień, a dowód na to, że obok pięknych zimowitów kwitną: stokrotki, wiciokrzew Lonicera i floksy:). A jak jest u Was???






Dzisiaj trochę inny post - przybywam do Was z moją interpretacją wianków, jakie przygotowałam na dzień Wszystkich Świętych na groby moich bliskich.
Może komuś się przyda i skorzysta:). Zapraszam.

Co będzie potrzebne:
sekator, 
gałązki podatne na wyginanie i przeplatanie np. wiciokrzew, winobluszcz lub pędy chmielu, 
zielone gałązki, 
kwiaty według uznania świeże (w tym wypadku będzie niezbędna zielona gąbka florystyczna), materiałowe, z foamiranu, 
mocna nitka i różne dodatki - szyszki, gałązki, może być rattan, "szable" yukki ogrodowej i co komu wpadnie do głowy:).

Z ogrodu powycinałam gałązki już wcześniej wspomnianego wiciokrzewu Lonicera, które są idealne na zwinięcie wianka. Częściowo są splecione (przez naturę - widać to na zdjęciu poniżej) i przez to łatwiej formuje się wianek:). 


Następnie zaczęłam skręcać wianki - nie są niczym związywane, po prostu dokładałam kolejne gałązki i oplatałam:). 
Jak widać na poniższym zdjęciu ten z lewej strony jest ciasno zapleciony, a z prawej o wiele luźniej - praktycznie nie ma to żadnego znaczenia. W efekcie końcowym nie widać żadnej różnicy.
Mniejszy jest średnicy ok. 20 cm, a drugi większy średnicy ok. 35 cm. Oczywiście gdy dołożymy zielone - nasza średnica wianków się powiększy.


Kolejnym etapem jest formowanie wianka zielonymi gałązkami. 
Wykorzystujemy tu wszystko do czego mamy dostęp:). U mnie w ogrodzie rosną: jodła koreańska, tuje w kilku odmianach, w tym szmaragdowa, kolumnowa, cyprysik groszkowy.
Wszystkie gałązki krótko pocięłam i zaczęłam układać naprzemiennie gatunkami. Daje to ciekawy efekt. Co kilka centymetrów ok. 8 - 10 związuję mocną stylonową nitką - najlepiej w kolorze zielonym lub brązowym (na zdjęciu specjalnie pozostawiłam końce nitki, które następnie obcinam). I tak obwiązuję gałązki po całym obwodzie wianka i końcowe gałązki podkładam pod początkowe, aby nie było widać końcówek oraz łączenia - początku z końcem:).


Gdy już przyozdobimy wianek zielonym dopełniamy całość kompozycji według własnego uznania.
Wykorzystałam moje wcześniej robione różyczki z foamiranu, dodałam owoce śnieguliczki i ozdobne gałązki. 
 Zawsze do kompletu robię bukiety w tej samej kolorystyce. A tak prezentuje się gotowy mniejszy wianek. 
Zapraszam do obejrzenia zdjęć:). 








Bardzo podobnie wygląda większy wianek, ale dołożyłam do niego okazałą gałązkę modrzewiu i inne 
gałązki z drobniutkimi białymi owocami oraz więcej różyczek.






Co sądzicie o moich wiankach???
Na koniec jeszcze porównanie obu wianków, który bardziej do Was przemawia???


Dziękuję za uwagę:) i do następnego razu:).
Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło i życzę spokojnego i udanego tygodnia
Kasia


niedziela, 2 lipca 2017

Słoneczniki z foamiranu - krok po kroku


Witajcie niedzielnie

Na początku pozwólcie, że powitam moją nową obserwatorkę LUSIĘ, która tworzy piękne, niesamowicie oryginalne rzeczy i bardzo ciekawie inspiruje na swoim blogu. Witam Cię bardzo serdecznie i czuj się dobrze:). Mam nadzieję, że pozostaniesz na dłużej:).

Tak jak obiecałam w poprzednim poście - jeżeli wyrazicie taką chęć - a z pozostawionych komentarzy wynika, że tak (dziękuję bardzo za wszystkie komentarze i cieszę się, że słoneczniki przypadły Wam do gustu) - dzisiaj przedstawię Wam krok po kroku jak one powstały:).
Jest sporo zdjęć i trochę opisu, jednak nie zrażajcie się tym - słoneczniki szybko i bardzo przyjemnie się robi:).



Co potrzebujemy:
foamiran żółty - z racji większej ilości słoneczników kupiłam w rozmiarze 60 x 70 cm,
foamiran czarny - nie miałam takiego, więc użyłam beżowego - Gosiu dziękuję - bardzo się przydał, który pokolorowałam czarną kredką bambino,
foamiran zielony u mnie ciemny - w rozmiarze 60 x 70 cm,
kredki bambino,
klei i pistolet na gorąco, drut florystyczny, nożyczki, szczypczyki - cążki do odcinania i zaginania drutu.

To zaczynamy:).

Jeden słonecznik składa się z 15 płatków.
1) Wycinamy z żółtego foamiranu 10 prostokątów o wymiarze 3,5 cm x 2,5 cm - na pierwsze dwa rzędy oraz
5 prostokątów o wymiarze 4,5 cm x 3,5 cm na ostatni - trzeci rząd.
Następnie każdy prostokąt składamy na pół i obcinamy wzdłuż dłuższego brzegu płatki jak na zdjęciu poniżej.


2) Ten punkt można pominąć:). Z racji, że mój żółty foamiran był cytrynowy to lekko go podbarwiłam - potarłam palcami kciukiem i wskazującym, na których miałam wtarty pomarańczowy kolor kredki bambino - co nadało bardziej realistyczny odcień płatkom:). Na zdjęciu poniżej jest to uwidocznione.


3) Każdy płatek podgrzałam na żelazku i lekko skręciłam, podczas skręcania pomarańczowy kolor lekko się "rozmył" 
i ładnie to wygląda, dość naturalnie. Następnie każdy płatek delikatnie nadciągnęłam. Płatki są gotowe do sklejania i prezentują się tak.


4) Przystępujemy do zrobienia środka. Odcinamy pasek czarnego i żółtego foamiranu długości 35 cm i szerokości 1 cm. Każdy pasek nacinamy nożyczkami jak na zdjęciu poniżej. Jeżeli przetniecie pasek nie przejmujcie się tym, łatwo idzie go później dokleić i tego nie widać:). 
Następnie odcinamy sobie odpowiednią długość drucika florystycznego i zaginamy końcówkę - nie do końca. Brzeg paska czarnego foamiranu wsuwamy w oczko drutu od dołu i zaginamy, aby pasek się nie wysuwał. Górę delikatnie sklejamy klejem na gorąco, aby nie było widać drucika i równo zwijamy czarny pasek - co chwilę podklejając, aby środek nam się nie rozwinął.


Tak wygląda zwijanie środka.


5) Gdy mamy już nawinięty czarny środek - zaczynamy nawijać tak samo żółty pasek. Gdy nam środek wyjdzie trochę nierówno można wyrównać nożyczkami lekko obcinając.


Środek można owinąć dwa lub trzy razy żółtym paskiem foamiranu. Wszystko zależy od tego jak Wam się podoba. Na zdjęciu poniżej widać różnice. Zdecydowanie nie polecam jednej warstwy żółtego - wygląda to nieciekawie.


 6) Mając gotowy środek przystępujemy do przyklejania płatków. Pięć płatków w pierwszym rzędzie można przyklejać klejem na gorąco na zakładkę i można również obok siebie. Doklejamy jak na zdjęciu poniżej do części nie pociętego środka. Nie polecam doklejać płatków do dna środka, ponieważ po sklejeniu płatki będą nieładnie odstawały od środka. 
W drugim rzędzie doklejamy na mijankę kolejne pięć płatków. 




Widzę, że nie zrobiłam zdjęcia rzędu drugiego, ale na poniższym zdjęciu widać mijankę płatków w poszczególnych rzędach. W trzecim rzędzie doklejamy dłuższe płatki - również 5 sztuk jak w poprzednich rzędach. W razie niejasności śmiało pytajcie - postaram się rozwiać Wasze wątpliwości:).
Tak prezentuje się gotowy kwiat słonecznika:).




Płatki w trzecim rzędzie mogą być podklejone na dwa sposoby, co widać powyżej i poniżej. Osobiście mi bardziej odpowiadała wersja powyżej i tak też przyklejałam płatki:).


Mając już gotowy kwiatek zrobiłam zielone liście.
7) Wycięłam kwadrat wielkości 9,5 cm x 9,5 cm i zaokrągliłam rogi. Nacięłam w czterech miejscach jak na zdjęciu poniżej.


Następnie nacięłam na zaokrąglonych czterech rogach.


Aby nadać kształt płatków - listków zaokrągliłam każdy nacięty bok - w ten sposób powstaje 8 listków.


Odwróciłam i nacięłam z drugiej strony i powstał taki oto "liściasty kwiatek". 


Każdy listek z osobna podgrzałam i skręciłam. Następnie dokleiłam na spód słonecznika.
Tak prezentuje się już gotowy słonecznik:). 


A tak ślubna kompozycja:).


Dziękuję Wam za wytrwałość i mam nadzieję, że kursik się spodobał i przedstawiłam go dość zrozumiale, gdyby były jakieś wątpliwości to dajcie znać. Proszę pochwalcie się swoimi słonecznikami:).

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego i ciepłego tygodnia
Kasia


środa, 14 grudnia 2016

Poinsecja z wykrojnika kwiatowego

Witam nocą nocnych marków:)

Chcę się z Wami podzielić małym kursikiem na poinsecję. Tak, tak wiem nie jest to nic odkrywczego dla osób posiadających po kilka różnych wykrojników tych kwiatów. Jednak dla osób nie posiadających żadnego wykrojnika gwiazdy betlejemskiej, czyli takich jak ja - może się przydać.   Osobiście posiadam jeden - jak dla mnie bardzo uniwersalny wzór Joy! Crafts Floral Flourishes nr 6002/0156. Wszystkie możliwe kwiatki robię z jego pomocą:). I osobiście uważam, że szkoda pakować tak wielkich pieniędzy w różne kwiatowe wykrojniki, a szczególnie w kwiaty sezonowe jakimi są gwiazdy betlejemskie (ostatnio ich wysokie ceny mnie zaskakują). Wcześniej robiłam gwiazdę betlejemską z ręcznych wzorów (patrząc na wykrojniki przerysowałam kwiatki i tak powstały trzy różne wielkości, takie jak zamieszczone poniżej. Odrysowanie i wycinanie każdego z osobna było strasznie pracochłonne i w sumie żmudne.


Dlatego wpadłam na pomysł i obecnie wycinam po kilka razem kwiatów właśnie z ww. wykrojnika, aby: po pierwsze gdy przepuszczam je przez maszynkę (są jakby sklejone) i się nie przesuwają przy cięciu, a po drugie od razu mamy więcej kwiatków:).  Tak prezentują się moje wycinanki.


Następnie po kolei obcinam z jednej strony połowę "skrzydełka" jak na zdjęciu poniżej - od góry (od środka płatka) do środka kwiatka, w zależności od potrzeby prosto lub brzeg lekko jest falowany.


Następnie odwracam kwiatek i powtarzam czynność, tylko obcinam z drugiej strony. Co prezentuje zdjęcie poniżej. Odpadem są wycięte "skrzydełka", które widać pod moimi palcami. Tak postępuję z każdą porcją kwiatków. Uwierzcie mi naprawdę robi się je szybko.


Proces dalszego tworzenia praktycznie wszystkim jest już znany, ale przypomnę (można na sucho i na mokro), że wygniatam kwiatek dłutkiem na podkładce od myszy i drugim cienkim "rysuję" żyłki jakie ma poinsecja. Kwiatek jest gotowy do sklejenia. Używam dwa jednakowe kwiatki lub jeden większy, a drugi mniejszy i to by było na tyle. 


Efekty końcowe poinsecji są na moich wcześniejszych postach i będą na następnych. Poniżej dwa zdjęcia z poinsecjami. Miłego kwiatkowania:).



 Na koniec na zdjęciu poniżej prezentuję Wam różnie formowane przeze mnie kwiatki z mojego wykrojnika. 


Może komuś się przyda:) i skorzysta. Dajcie znać. Pozdrawiam cieplutko.